Orlen Cinergia

Aktualności

Relacje Cinergii 2016: Bari Luys

W czwartek 1 grudnia, czyli w przedostatnim dniu Cinergii festiwalowa publiczność obejrzała film "Bari Luys" w reżyserii pochodzącej z Armenii Anny Arevshatyan. Jedyny pokaz podczas 21. Forum Kina Europejskiego ORLEN Cinergia był jednocześnie polską premierą tego dramatu. Film prezentowaliśmy w sekcji Polonica.

fot. Bari Luys/ Good Morning - reż. Anna Arevshatyan (prod. Armenia, 2016) - sekcja Polonica

Erywań, 1988 rok. Kolaż materiałów telewizyjnych przedstawia nam wielotysięczną manifestację. Tłum zgromadzony na placu miejskim skanduje „zjednoczenie!” w narodowym porywie, w geście solidarności z Górnym Karabachem. Gdzieś pośród tej dziejowej zawieruchy stoi mały chłopiec i poprawia sobie okulary.

Debiut reżyserski Ormianki Anny Arevshatyan może być dla polskiego widza trudny w odbiorze. Po pierwsze, amatorska obsada aktorska i ogólna chałupniczość buduje wrażenie obcowania z filmem klasy B. Po drugie, specyfika kulturowa tego regionu nie jest znana naszemu widzowi – ani jeśli chodzi o fakty, ani o normy języka filmowego.

Narrację filmu „Bari Luys” możemy podzielić na kilka rodzajów. Mamy i sen, i jawę, i teraźniejszość, i przeszłość. Bohaterem jest chłopiec – z jego perspektywy obserwujemy skutki wojny o Karabach. Kartki na chleb, elektryczność przez godzinę dziennie, palenie meblami w piecach. I choć całość spaja pragnienie chłopca by się spotkać z ojcem, historia opowiedziana jest dość epizodycznie, jakby wyrywkowo. Wiele postaci pojawia się na moment, a następnie wraca do „magmy”, z której się wyłoniły.

Specyfika „Bari Luys” polega na przedziwnym łączeniu stylistyk. Aktorsko mamy do czynienia z zupełną nadekspresją w stylu np. tureckiego kina popularnego. Natomiast zdjęcia przywodzą na myśl „europejski” styl filmowania. Widać rękę Pawła Dyllusa – polskiego operatora. Pojawiają się takie zabiegi jak: kamera z ręki, stonowana kolorystyka, czy kręcenie pod słońce. Aktorzy-naturszczycy nie podporządkowują się regułom „typowego” stonowanego aktorstwa filmowego. Nawet w montażu mamy podkreślenie tej bezpośredniości i nadekspresji – pojawianie się znikąd patetycznych tematów muzycznych zostałoby w naszym kręgu kulturowym uznane za kicz. Razi nadużywanie efektu slow motion.

Warto mimo wszystko przyjąć otwartą perspektywę i poszerzyć wiedzę o kulturowe konteksty. Pewnie – z naszego punktu widzenia film ten może wyglądać dość nieporadnie, czy wręcz śmiesznie. Wystarczy jednak odrobina dobrych chęci i ciekawość widza, by zrozumieć jego szersze znaczenie.

W szerszym zrozumieniu filmu pomógł nam Paweł Dyllus – operator, z którym widzowie spotkali się po seansie. Dyllus, znany z pracy m.in. przy produkcjach rodem z Bollywood, opowiadał o Armenii i o współpracy z reżyserką Anną Arevshatyan. Rozmowa krążyła wokół tematów historii tego kraju, jego istotności geopolitycznej, o kulturze i konfliktach z krajami ościennymi.

Jak się dowiedzieliśmy, jeszcze w latach 80. funkcjonowała w Armenii dość aktywna wytwórnia Armenfilm. Po transformacji ustrojowej i prywatyzacji straciła na znaczeniu. Dziś w Armenii produkuje się 3-5 filmów rocznie, a rynek jest na tyle nieduży, że polski operator określił tamtejszą produkcję filmową jako „hobby”. Stąd brak aktorów profesjonalnych.

Przy współpracy z reżyserką Paweł Dyllus szczególnie zapamiętał opracowywanie koncepcji wizualnej. W jaki sposób odróżnić od siebie narrację „teraźniejszą”, flashbacki, retrospekcję czy sny? Interesujące wydaje się też „programowe” korzystanie z postsynchronów i realizowanie filmu „na niemo”. Wszystko przez obraną technikę reżyserowania, tj. mówienie do aktora w trakcie realizacji ujęcia. Podobno jest to praktyka wyniesiona przez Arevshatyan z moskiewskiego WGIK-u, gdzie studiowała reżyserię.

Jak się okazuje, dla Ormian film był niezwykle ważny. Jego pokazy wzbudzały w kraju bardzo duże zainteresowanie – mimo faktu, iż w Erywaniu są zaledwie dwa kina. Temat, postrzegany w kategoriach niemalże epickich, stale rozpala emocje Ormian.

Relacjonował: Artur Petz – sekcja prasowa 21. FKE ORLEN Cinergia

fot. Bari Luys/ Good Morning - reż. Anna Arevshatyan (prod. Armenia, 2016) - sekcja Polonica

Sponsor tytularny

Organizatorzy

            

      

 

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego


   

 

 

  

 

 

 

 

 

 

Copyright © 2012 Agencja Wydarzeń Artystycznych Pro Cinema - Kino Charlie. Wszystkie prawa zastrzeżone.